Wygrałam los na loterii 21 lat temu w maju. Dzisiaj jestem w siatkarskim raju.
Cudownie mieć Drużynę, w której każdy zawodnik daje z siebie wszystko i każdy jest cały czas stuprocentowo zaangażowany, nie ważne, czy akurat gra na boisku, czy stoi w kwadracie dla rezerwowych.
Ta reprezentacja nie ma rezerwowych. Ta reprezentacja nie ma ograniczeń wieku, ani liczby członków.
W zeszłym roku potrzebny był przyjmujący i urósł Tomek Fornal. W tym roku potrzebna była cała drużyna, a więc urósł Maks Granieczny, urósł Rafał Szymura, urósł Michał Gierżot, urósł Aleks Nasevich, urósł Artur Szalpuk, urósł Marcin Komenda, urósł Kuba Nowak, urósł Kewin Sasak, urósł Janek Firlej, urósł Kamil Semeniuk, urósł Jakub Popiwczak.
Zmieniają się zawodnicy, ale Drużyna pozostaje ta sama. Nie ważne, kto wychodzi na boisko, jako kibic wiem, że będzie walczyć od początku do końca o każdą piłkę, skoncentrowany na grze swojego zespołu. Nie ważne, czy przegrywamy kilka punktów w serii, czy wygrywamy z ogromną przewagą - spokój, koncentracja i wzajemna wiara w siebie są siłą tego zespołu.
Trudno stwierdzić, czy to Grbić trafił na najlepsze pokolenia w historii polskiej siatkówki, czy najlepsze pokolenia trafiły na Grbicia, w każdym razie - razem tworzą cudowną mieszankę.
Dzisiaj po perfekcyjnych turniejach wyjazdowych i trzech meczach turnieju finałowego Ligi Narodów mamy kolejne złoto. Szkoda, że medali nie otrzymują wszyscy zawodnicy, którzy tak fantastycznie pokazali się w pierwszych turniejach Ligi, ale paru z nich w międzyczasie zdobyło złoto Uniwersjady ;).
A już od jutra, od zera, tworzymy kolejną historię.
