Dawno nie prowadziłam tak intensywnego trybu życia jak przez ostatni tydzień! Efekt jest taki, że teraz siedzę w pracy cholernie nie wyspana i trochę mięśniowo obolała. Oczy to właściwie same mi się zamykają, a muszę jeszcze jakoś te 6h przetrwać, stąd pomysł na nastukanie notki, bo uaktywnia pracę mojego mózgu i odgania sen. No, powiedźmy xP
Była epicka sesja, pieczenia ciasta i wypad na piwo z Ell, którego rezultatem było poznanie grupy bardzo fajnych osób^^ i to fandomowych, ale takich 'swoich' J Trochę inspiracji też było i teraz realizacja jest w toku^^ Lubię poznawać ciekawe i sympatyczne osoby, z którymi dobrze się gada. I kiedy pierwsze spotkanie kończy się powrotem do domu przed 4 xD bardzo orzeźwiające ;) a Kraków tętni życiem o każdej porze dnia i nocy. Zawsze jest dużo ludzi na starym, a i po drodze się spotyka różne egzemplarze. W żadnym innym mieście się z tym nie spotkałam! Cudowna sprawa J
Było też mega zaskoczenie. Umówiliśmy się z Acchanem na poniedziałek. Palimy sobie spokojnie czekając na niego, a on zjawia się razem z Nyi i Alex! Suprise win! Dziewczyny przyjechały na nasze majowe urodziny. Teraz, bo mogły, a później to raczej ciężko by im było. Rzadko, o ile w ogóle kiedykolwiek! ktoś między innymi i mi zrobił taką niespodziankę J a do tego jeszcze tego samego dnia przyjechała JT, więc majówka jak się patrzy! Tylko Jimmy brakowało, ale mam nadzieję, że za wielkiej czkawki nie miała ilekroć była przez nas wspominana ;)
To był naprawdę dobrze spędzony czas, nie idealnie, ale bardzo dobrze. Z atrakcjami w postaci posiadówy w Narni na balkonie Lidera i dyskusji o wszystkim, co wzbudza w nas emocji, a zwłaszcza różne zachowania ludzi. Z grą w badmintona do 3 w nocy. Z przejazdem (dwa razy!) wojska z czołgami, pancernikami i obstawą policji. I wczorajszym urodzinowym kinem z JT. BATTELSHIP robi wrażenie, ogląda się z wielokrotnym 'wow!' i 'o kurwa!' i z AC/DC w tle *^^* a potem spacer po Kazimierzu i Starym Mieście, żeby ostatecznie zawitać w klimatyczne progi JazzRocka :D tak, tak - tylko na jedno piwo. Skoczyło się na dwóch, poskakaniu, pokrzyczeniu i szaleństwie na Disturbed :D i tak, mi się też znowu chce ich koncertu, jak również mam ochotę iść znowu do JRC. Uwielbiam to miejsce! Szkoda tylko, że musiałam dziś na 9 iść do pracy, bo tak to jeszcze byśmy nocny badminton uskutecznili, a tak to dupa. Ale dziś nadrobimy! Tym bardziej, że trzeba rozruszać mięśnie i jakoś zapełnić to poczucie smutku, po wyjeździe JT... Mam nadzieję, że szybko do nas znów zawita! I Shin też J i tym razem jak tylko będziemy o tym wiedzieć, że przyjeżdżasz to na pewno będziemy czekać na ciebie na peronie! :*
To był naprawdę dobrze spędzony czas. Jasne, zawsze znajdzie się coś, co gdzieś zgrzytnie, zirytuje, sprawi, że nie było idealne, ale ogólny bilans wychodzi na plus, będzie co wspominać i to dobrze wspominać, epic win, Mili Państwo :3
Teraz tylko trzeba się znowu przestawić na bardziej codzienny tryb i czekać na następne tak enjoyujące meetingi. A że to my i to Kraków to myślę, że długo czekać nie będzie trzeba ;)
Ja ne!~