Odcinek 3x02

 

Ogólnie druga seria zapowiada się bardzo dobrze, zwłaszcza biorąc pod uwagę to jak się skończyła pierwsza. Podobało mi się, choć może nie aż tak, jak przy pierwszym odcinku (ale to może wina braku towarzystwa L).

Podobało mi się, to że sklecany na prędce plan Michaela nie działa tak jak powinien, choć numer z rurą to zdecydowana przesada i naciąganie. Świetnie przedstawione są stosunki panujące w Sonie. Postać T-Baga genialna.

No i Michael znów jest w szarej koszulce, prawie jak więzienne ubranko J (czy tylko mnie dziwi, że podczas gdy wszyscy są w jakiś podkoszulkach on ma długi rękaw?). A i Mahone w czarnej koszulce prezentuje się lepiej niż w garniturze.

Poza tym gratuluję Lincolnowi myku z książką.

Tylko czemu wrócili do wątku SucreL Już myślałam, ze się go pozbędziemy. Nudzi mnie. Chociaż może teraz przynajmniej nie będzie Mari Cruz

PS. Nie sądzicie, że ten siedemnastolatek z Sony, co pomagał Michaelowi, to taki pseudo-Tweener?